13 grudnia 2021
Wróć do karczmyOpowiadanie cz. 3 – List do brata
Slickhaven, 13 grudnia 1421 r.
Drogi Samuelu,
Ufam, że mój list zastanie Cię w dobrym zdrowiu, a sam będziesz rad usłyszeć, że po pięciu dniach podróży dotarłem w końcu do Slickhaven – miasta o gęstej zabudowie i jeszcze gęstszej aurze, pełnego tak interesujących indywiduów, jak i ciemnych, ciasnych alejek, którymi lepiej nie zaprzątać sobie głowy. Jakże odmienne od naszych rodzinnych stron! Przyznam, że nie jest to wymarzone miejsce na wakacje, ale jak sam wiesz, Cesarskie Stowarzyszenie Botaniczne to nie pogoń za luksusami, a misja, którą jestem gotowy pełnić.
Uwadze Stowarzyszenia nie uszło, że Slickhaven posiada bujną i wyjątkowo zróżnicowaną florę, choć dotychczas nie wyjaśniono dlaczego z takim zapałem rosną tu rośliny, kwiaty czy zioła, których próżno szukać w podobnie położonych osadach. To miasto portowe, związane z resztą świata przede wszystkim morskimi szlakami handlowymi, ale bez instytucji edukacji wyższej, nic więc dziwnego, że miejscowi nigdy nie kwapili się do naukowego opisania i skatalogowania ich własnego bogactwa. Osobną kwestią pozostaje fakt, że typowy mieszczanin pewnie nawet nie byłby w stanie go docenić… tak, tu potrzeba kogoś takiego jak ja. Mam zamiar ustanowić lokalną praktykę, moi pracodawcy zadbali o zakwaterowanie i zaczątek laboratorium, więc pozostaje mi tylko zabrać się do pracy. Kto wie? Być może mój projekt badawczy będzie kluczem do awansu?
W pogoni za nauką nie zapomniałem o Twojej prośbie. Choć mieszkańcy nie starają się szkicować kwiatów czy mierzyć grubości łodyg, to niewątpliwie potrafią wykorzystać ich właściwości, a przychodzi im to naturalnie. Bardzo łatwo tu o maści czy oleje, z których część ma zastosowanie medyczne, a część służy upiększaniu włosów czy zarostu, jednak ich receptury są raczej przekazywane z pokolenia na pokolenia i trzymane w tajemnicy przed wścibskimi sąsiadami. Mówi się, że każdy mieszkaniec ma do zaoferowania coś innego, oraz że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Traktuję takie hasła ostrożnie, ale będę pamiętał, aby poszukać receptury na Twoją dolegliwość.
Dzień chyli się ku końcowi, drogi bracie, dlatego w tym miejscu Cię zostawię. Wiedz, że mam się dobrze, oraz że zmiana klimatu z rodzinnych stron i sielanki na Slickhaven i jego tajemnice jedynie rozbudziła moje naukowe ambicje. Zabieram się do pracy!
Pozdrowienia,
Benji